To był piękny lot.
Tygodniowe wyzwanie książkowe nr 64: Literatura angielska. Liczy 215 stron.
Ed Vincent, miliarder, walczy w szpitalu o życie po postrzale. Melba Merrydew, z którą spotyka się od kilku miesięcy jest w szoku. Usiłuje dowiedzieć się, kto chciał zabić jej partnera - wspaniałego mężczyznę, który nie ma wrogów. Pomagając w śledztwie detektywowi Camelii, poznaje prawdę o życiu Eda. A zabójca nie śpi...
Książka to w sumie kryminał, z elementami romansu. Intryga jest całkiem sprytnie uknuta. Dobry pomysł miała również autorka na wcześniejsze życie Eda. Pisana kobieco, kojarzy mi się z babskimi czytadłami, obyczajówkami. Całkiem przyjemna w odbiorze.
Nie jest to może jakaś powalająca lektura, ale czyta się dobrze, szybko, a akcja rozłożona na w sumie niewielkiej liczbie stron nie pozwala się nudzić. Polecam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz