piątek, 5 sierpnia 2016

46/52/2016 "Żelazny król" Julie Kagawa, Tom I serii "Żelazny dwór"



KSIĄŻKA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIU:
CZYTAM, ILE CHCĘ!





Dziesięć lat temu, w dniu moich szóstych urodzin, 
zniknął mój ojciec.

Tygodniowe wyzwanie książkowe nr  52: Początek cyklu/serii. Liczy 352 strony.

W dniu jej szesnastych urodzin, świat Meghan zmienia się nie do poznania. Za sprawą swojego przyjaciela Robbiego dziewczyna przenosi się do niezwykłej magicznej krainy, w której pełni ważną rolę. I musi wziąć udział w walce dobra ze złem. 

Historia opowiadana w pierwszej osobie przez główną bohaterkę. Czyta się lekko, łatwo i dość przyjemnie. Jest to typowa młodzieżówka, o czym wiedziałam przed rozpoczęciem czytania. Skusiły mnie opinie i przepiękna okładka. Pewnie skończę czytać tę serię, bo nie lubię zostawiać historii bez poznania jej zakończenia, ale nie jestem do końca przekonana do tej pozycji.

Sam pomysł na fabułę całkiem ciekawy, ale trochę przerysowany. Podejrzewam, że nastolatkom się podoba. Podobnie pisałam wypracowania w szkole :) Trochę za dużo magii, magiczne jest dosłownie wszystko. Przesyt.

Niemniej nie uważam, że to zła pozycja. Dla nastolatek chyba całkiem w porządku (chociaż ja z młodzieżówek wolę "Dary anioła", a nawet "Kroniki białego królika"). Dla starszych lekki przerywnik. Jednak nadmiar fantastyki w tej książce spowodował u mnie chwilową awersję do tego rodzaju literatury. Muszę odpocząć przy czymś, co jest aż do bólu realne. I odpoczynek będzie długi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz