sobota, 26 listopada 2016

76/52/2016 „Niemowa” Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt


Nie wie, jaki to dzień tygodnia.

Tygodniowe Wyzwanie Książkowe nr 4: Skandynawski kryminał. Liczy 448 stron.

W Torsby zamordowana zostaje rodzina Carlstenów - rodzice i dwoje dzieci, a jedyny podejrzany zostaje zastrzelony z tej samej broni. Okazuje się jednak, że Carlstenów w tym czasie odwiedzała kuzynka, która prawdopodobnie była świadkiem zdarzenia. Ale dziewczynka zniknęła, a jej ślady znikają w lesie. Odnalezienie jej niewiele daje, bo Nicole nic nie mówi. Profiler przekonuje ją do rysowania, a jej rysunki pokazują, że widziała mordercę. Postanawia zaskarbić sobie zaufanie dziewczynki i wyciągnąć z obrazków, kto tak bestialsko potraktował jej krewnych.

Nie znałam wcześniej tych autorów. Książka mnie wciągnęła bez reszty. Uwielbiam kryminały i powieści detektywistyczne, więc czytając tę powieść byłam w siódmym niebie. Po raz kolejny przekonałam się, że Skandynawowie są genialni w tym gatunku. Zdecydowanie polecam.

czwartek, 24 listopada 2016

75/52/2016 „Wybacz mi, Leonardzie” Matthew Quick


Niemiecki pistolet Walther P38 wygląda komicznie na kuchennym stole obok miski z owsianką.

Tygodniowe Wyzwanie Książkowe nr 65: Akcja w szkole. Liczy 408 stron.

Leonard Peacock ma dziwne życie. Matka projektantka wiecznie jest poza domem i nie bardzo rozumie syna. Kiedy chłopak kończy osiemnaście lat, postanawia popełnić samobójstwo przy użyciu hitlerowskiego pistoletu, ale wcześniej zamierza dać z tej okazji prezenty swoim przyjaciołom.

To moje pierwsze spotkanie z tym autorem. I jestem mile zaskoczona. Młodzieżówki kojarzą mi się z lekką, może trochę głupkowatą lekturą. "Wybacz mi, Leonardzie" jest jednak mądrą książką o buncie przeciwko dorosłości i szukaniu akceptacji. Bardzo mnie wciągnęła i pochłonęłam ją jednym tchem. Polecam.

środa, 23 listopada 2016

74/52/2016 „Krew elfów” Andrzej Sapkowski


Miasto płonęło.

Tygodniowe Wyzwanie Książkowe nr 68: Czarna okładka. Liczy 295 stron.
 Wyzwanie Książkowe 2016 nr 24: Literatura regionalna.

Ciri, Dziecko - Niepodzianka trafia pod opiekę Geralta w wiedźmińskiej warowni. Dziewczynka świetnie radzi sobie z bronią, jest materiałem na niezłą wiedźminkę. Ma również pewien dar, z którym wiedźmini nie potrafią sobie poradzić. Geralt wzywa więc na pomoc czarodziejkę.

O Wiedźminie słyszałam, sprezentowałam nawet mężowi grę na urodziny. I chyba właśnie to skłoniło mnie do sięgnięcia po tę pozycję. Jak już wielokrotnie pisałam, fantasy to nie jest mój gatunek. Okazuje się, że póki co sięgam jednak po dobre pozycje, bo nie zniechęcam się do niego, a właśnie chętnie sięgnę po kolejne książki, zwłaszcza następne części wiedźmińskiej sagi, bo bardzo zaciekawiła mnie historia.

Poza tym autor pochodzi i mieszka w Łodzi, więc trzeba docenić swoje dobro regionalne. Polecam.

sobota, 19 listopada 2016

73/52/2016 „Wiśniowy sad” Antoni Czechow



Tygodniowe Wyzwanie Książkowe nr 25: Sztuka.
Wyzwanie Książkowe 2016 nr 27: Literatura rosyjska. Liczy 192 strony.

 Wdowa, pani Raniewska, po śmierci syna wyjechała do Paryża z kochankiem. Teraz razem z córką Anią wraca jednak na włości, którymi zarządza brat Raniewskiej - Gajew. Aby zapobiec zlicytowaniu zadłużonego majątku trzebaby podzielić wiśniowy sad na działki budowlane i posprzedawać w takiej formie, na co wdowa nie chce się zgodzić.

Utwór ukazuje degenerację ziemiaństwa, które doprowadziło do wyprzedawania szlacheckich dworów. Mimo, że to komedia, to całość jest też trochę smutna.

Książka zawiera również krótką komedię "Oświadczyny". Niedopowiedzenia i pomyłki sprawiają, że dwoje młodych przerzuca się skrajnymi emocjami - miłością i nienawiścią.

Lubię klasykę i uważam, że warto po nią sięgnąć, a jak jeszcze można się przy tym dobrze bawić, śmiejąc się na głos, to tym lepiej. Polecam.

piątek, 18 listopada 2016

72/52/2016 „Gra o tron” George R. R. Martin



- Powinniśmy wracać - nalegał Gared, 
kiedy las zaczął pogrążać się w mroku. - Dzicy nie żyją.

Tygodniowe Wyzwanie Książkowe nr 40: Książka na literę G. Liczy 844 strony.

Aerys Targaryen - Smoczy Król, zakończył swój szaleńczy żywot i władzę. Na Żelaznym Tronie zasiadł Robert Baratheon. Jednak po kilku latach jego panowania inni zbuntowani władcy postanowili zawalczyć o tron. A Targeryen pozostawił potomstwo, być może równie szalone jak on. Znowu pojawia się widmo wojny, a za Murem żyją istoty o wiele gorsze niż ludzie.

Zaczęłam trochę od tyłka strony, bo obejrzałam już wszystkie sezony serialu. Postanowiłam jednak sięgnąć również po książkę. Podoba mi się styl Martina. Uwielbiam, podobnie jak w serialu, Tyriona :) Czyta się przyjemnie i nawet szybko, choć książka obszerna. Fantasy nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale zdecydowanie polecam tę pozycję i już poluję na kolejne tomy.